Pracował dopiero od kilku godzin, gdy postanowił ulepszyć sztukę współczesną. 😳
Ten 63-letni weteran wojenny, noszący ślady ran odniesionych w Afganistanie i Czeczenii, pełnił wartę w Centrum Jelcyna w Jekaterynburgu w Rosji, gdy zobaczył coś, co wydało mu się wizualną niesprawiedliwością: trzy postacie bez oczu, bez ust, bez wdzięku.

Kilka nastolatków podeszło do niego i zapytało, dlaczego dzieło jest „nieukończone”. Dali mu długopis. Przekonany, że to porzucony dziecięcy rysunek, dorysował brakujące oczy dwóm postaciom.

Problem polegał na tym, że ta „korekta” miała imię i nazwisko: obraz „Trzy postacie” radzieckiej malarki Anny Leporskiej, wypożyczony z Galerii Tretiakowskiej i ubezpieczony na około 1.000.000 dolarów.

Renowacja kosztowała około 3.348 dolarów, za co zapłaciła firma ochroniarska. I choć ślady można było usunąć, prawo nie wybaczyło incydentu: 180 godzin prac społecznych oraz badanie psychiatryczne dla mężczyzny, który chciał tylko, by te twarze przestały wpatrywać się w nicość. 🖌️
