Clarence Purvis ma 93 lata i jest umówiony na lunch, którego nie odwoła za nic. 🥹 Przez dziesięciolecia on i jego żona Carolyn siedzieli razem w tej samej restauracji w Georgii, tydzień po tygodniu, jako część tej niewidzialnej tkanki, z której składa się wspólne życie.

Kiedy Carolyn zmarła po ponad sześćdziesięciu latach małżeństwa, Clarence nie przestał tam chodzić. Wziął jej oprawione zdjęcie, postawił je przed sobą na stole i nadal jadł lunch „z” żoną. Regularnie odwiedza też jej grób i każdego dnia pielęgnuje małe rytuały, które zawsze ich łączyły. Nie jak ktoś, kto nie potrafi puścić przeszłości — lecz jak ktoś, kto wybiera, by nadal kochać, nawet jeśli nie jest to już w ten sam sposób. ❤️
Jego historia obiegła cały świat i łatwo zrozumieć dlaczego: w jednym geście Clarence zawiera wszystko, co naprawdę znaczy kochać kogoś.
