Odsprzedawcy żądali nawet 5,000 dolarów za bilet na półfinał z Anglią, a ten argentyński kibic nie miał nawet połowy tej kwoty. Zrobił więc to, co zrobiłby każdy rozsądny człowiek: zaczął szukać dziecka do pożyczenia.

Podszedł do nieznanej pary w kolejce i zaproponował coś, co brzmi jak żart, ale wydarzyło się naprawdę: „Pozwolicie mi potrzymać dziecko?”. Matka się zawahała, ojciec ustąpił i tak oto plan ruszył w życie — z 6-miesięcznym dzieckiem w ramionach oraz zdjęciem biletu, które nie miało nawet kodu QR.

Z dzieckiem jako tarczą i w typowym przedmeczowym chaosie strażnicy stracili czujność. „Kiedy widzą cię z dzieckiem, traktują cię inaczej” — powiedział ze śmiechem TyC Sports. I tak, dzięki 14 minutom pożyczonego ojcostwa, dostał się na stadion, nie wydając ani dolara.
