Gobi nie miała domu, ale wygląda na to, że sama zdecydowała, kogo chce mieć za rodzinę. 🥹🐶 Wszystko zaczęło się w 2016 roku, podczas wymagającego wielodniowego biegu przez pustynię Gobi w Chinach. Tam mała bezdomna suczka pojawiła się znikąd i zaczęła biec u boku szkockiego sportowca Diona Leonarda.
Zaskakujące jest to, że nie towarzyszyła mu tylko przez kilka metrów. Gobi podążała za Dionem przez kilka etapów i pokonała z nim prawie 124 kilometry, przemierzając trudny teren i znosząc wymagania ekstremalnego biegu. Dion zaczął dzielić się z nią jedzeniem, wodą i miejscem do spania, podczas gdy mała suczka po prostu nie chciała opuszczać jego boku.

Kiedy nadszedł czas pożegnania, Dion już wiedział, że nie może jej tam zostawić. Postanowił ją adoptować i zabrać do domu, ale oznaczało to przetransportowanie jej z Chin do Wielkiej Brytanii oraz przejście długiego procesu formalności i kwarantanny. Potem wydarzyło się coś jeszcze gorszego: gdy czekała, aż będzie mogła podróżować, Gobi zniknęła.
Dion wrócił do Chin, by jej szukać, i z pomocą wolontariuszy przeszukiwał okolicę, aż w końcu udało im się ją odnaleźć. Kilka miesięcy później mała suczka, która biegła za nieznajomym przez kilometry, mogła wyruszyć w podróż, by rozpocząć z nim nowe życie.
Najpierw Gobi pokonała 124 kilometry, żeby nie rozstać się z Dionem. Potem Dion przemierzył świat, żeby nie rozstać się z nią. ❤️ Czasem rodzina pojawia się także po drodze.
