Chciał doznać seksualnej przyjemności, ale samo zabijanie mu nie wystarczało i był gotów opowiedzieć o wszystkim, by się uwolnić

Por Krishna Medina
19 August, 2026

Jeffrey Dahmer

„Od 15. roku życia powracała do niego fantazja o autostopowiczu. Trzy lata później zobaczyłem jednego w pobliżu mojego domu. Zawróciłem, zabrałem go i tej nocy stało się to rzeczywistością”.
Był rok 1978. Dahmer miał zaledwie 18 lat i właśnie popełnił swoje pierwsze morderstwo. Minęły lata, zanim zabił ponownie, ale jego fantazje nie zniknęły.

„Jedno prowadziło do drugiego. Potrzebowałem coraz bardziej dewiacyjnych zachowań, by zaspokoić swoje impulsy. Sprawiało to, że czułem, iż są one trwałą częścią mnie. Dawało mi to również seksualną satysfakcję”.

Ofiar przybywało. Szczątki, nieustanny odór rozkładu i podejrzliwe spojrzenia sąsiadów — ale nic nie mogło go już powstrzymać… Musiał posunąć się dalej.

„Morderstwo nie było celem. Chciałem jedynie mieć tę osobę pod całkowitą kontrolą, nie musieć liczyć się z jej życzeniami i móc zatrzymać ją przy sobie tak długo, jak chciałem”.
Dla Dahmera gra zaczynała się, gdy osoba „nie była już obecna”. Chciał związku, ale nie jego konsekwencji. Problem polegał na tym, że martwa ofiara nigdy nie mogła dać mu tego, czego naprawdę pragnął; musiała pozostać przy życiu, ale nie być w stanie go opuścić.
Wtedy zaczął eksperymentować…

—Co wstrzykiwałeś do tego otworu?
—Czasami gorącą wodę, czasami rozcieńczony kwas.
—A jaki był cel tej techniki?
—Wprowadzić tę osobę w stan zombie.
—Nie wiedziałem dokładnie, jak to zrobić, ale eksperymentowałem.
—Co masz na myśli, mówiąc o „stanie zombie”?
—Stan, w którym ta osoba po prostu wykonywałaby moje rozkazy i nie chciałaby ode mnie odejść.

Wyznanie 1971, Jeffrey Dahmer, Departament Policji w Milwaukee

Ale nie zadziałało tak, jak miałem nadzieję.
“Próbowałem utrzymać tę osobę przy życiu, wprowadzając ją w stan przypominający zombie. Nigdy nie działało to w pełni”. „Jedno prowadziło do drugiego. Za każdym razem musiałem robić coraz dziwniejsze rzeczy, by zaspokoić swoje instynkty”.

Ponownie musiał posunąć się dalej; jednak aby spełnić swoje pragnienia, przekroczył wszystkie swoje granice, aż nie pozostało już nic z człowieczeństwa, które mógłby szanować. Zaczął robić zdjęcia i zachowywać części swoich ofiar.
“Był to mój sposób na zachowanie pamięci o ich wyglądzie, ich fizycznym pięknie. Chciałem zatrzymać przy sobie coś, co należało do tej osoby”.
Ale nawet to przestało wystarczać.
Następnie pojawił się kanibalizm.
“Czułem, że staną się częścią mnie”.
W przypadku Dahmera wszystko zdawało się sprowadzać do tej samej obsesji: niedopuszczenia, by jego ofiary zniknęły z jego życia.

Departament Policji w Milwaukee

„Chciałem mieć tę osobę pod całkowitą kontrolą”.
Kiedy w końcu został schwytany, miał już na sumieniu 17 zamordowanych mężczyzn i młodych ludzi.
Lata później przyznał, że nie wiedział, skąd wzięła się ta potrzeba.
“Do dziś nie wiem, co ją zapoczątkowało”.
Nie próbował jednak zrzucać winy na nikogo innego.
“Winny siedzi przed wami. Jest nim wyłącznie on. Nie moi rodzice, nie społeczeństwo, nie pornografia. To tylko wymówki”.
Przyznał też coś jeszcze bardziej niepokojącego:
„Prawdopodobnie robiłbym to dalej. Nie potrafię sobie wyobrazić niczego, co mogłoby mnie powstrzymać”.
“Nie zrobiłem tego z nienawiści. Nikogo nie nienawidziłem. Wiedziałem, że jestem chory albo zły, albo jedno i drugie”.
Na koniec Dahmer własnymi słowami opisał, czym ostatecznie stały się jego fantazje:
„Powinienem był trzymać się Boga. Próbowałem, zawiodłem i stworzyłem holokaust”.

Puede interesarte