Michel Kuka Mboladinga stoi przez 90 minut, z prawą ręką uniesioną, nie ruszając się ani o cal. Nie wita się, nie świętuje, nie siada. Swoim ciałem naśladuje pomnik Patrice’a Lumumby stojący w Kinszasie, co uczyniło go najdziwniejszym i najbardziej ukochanym kibicem afrykańskiego futbolu. 🏟️

W wieku 49 lat ten Kongijczyk, nazywany po prostu „Lumumba”, stał się viralem podczas Pucharu Narodów Afryki 2026 w Maroku, a jego własni piłkarze byli tak zafascynowani, że poprosili prezydenta Félixa Tshisekediego o włączenie go do oficjalnej delegacji na mundial. Powiedziane, zrobione: Federacja pokryła wszystkie koszty jego podróży, zakwaterowania i biletów. 🎟️

Ale kiedy Kongo zadebiutowało przeciwko Portugalii w Houston, Lumumby tam nie było. USA wymagają 21-dniowej kwarantanny dla podróżnych przybywających z Konga z powodu wybuchu epidemii Eboli, a harmonogram po prostu na to nie pozwalał. Oczekiwano, że odbędzie ją w Brukseli, ale terminy się nie zgrały. Dobra wiadomość: ma dotrzeć do Guadalajary na mecz z Kolumbią. 🇨🇩 A Kongo, które nie postawiło stopy na mundialu od 1974 roku, kiedy wciąż nazywało się Zair, już zremisowało z Portugalią dzięki bramce Yoane’a Wissy.

