Danny Stewart, 34, spieszył się na kolację ze swoim partnerem, gdy coś na podłodze stacji 14th Street na Manhattanie przykuło jego uwagę. Pomyślał, że to lalka. To były nogi noworodka, owiniętego w ciemną bluzę, z pępowiną wciąż częściowo nienaruszoną.

Na początku nikt mu nie wierzył. Zadzwonił pod 911, zadzwonił do Pete’a Mercurio, swojego partnera, i czekał z bijącym sercem, aż przyjedzie policja. Kilka miesięcy później, podczas rozprawy sądowej, sędzia zadał pytanie, którego żaden z nich się nie spodziewał: czy chcą adoptować to dziecko?

Były kłótnie, strach i rozwód, do którego omal nie doszło, zanim powiedzieli tak. Ale dwa dni przed Bożym Narodzeniem w 2000 roku Danny i Pete przywieźli Kevina do domu tym samym metrem, w którym go znaleźli. Dziś Kevin ma 20 lat, studiuje matematykę i programowanie oraz jest wyższy od obu swoich ojców. „Nie wiedziałem, że istnieje tak głęboka miłość, dopóki mój syn nie pojawił się w moim życiu” — mówi Pete.

