Google Maps zwykle rozmywa twarze ludzi w Street View, aby chronić ich prywatność. Jak dotąd, wszystko dobrze. Rzecz w tym, że w Cambridge w Anglii system potraktował to zadanie trochę zbyt poważnie i skończył na ukryciu twarzy krowy, która spokojnie stała niedaleko rzeki Cam.
Zdjęcie stało się viralem po tym, jak użytkownik udostępnił je, żartując, że Google naprawdę dba o prywatność krów. I oczywiście nie sposób było się nie śmiać: biedaczka po prostu się pasła, nieświadoma, że skończyła z chronioną tożsamością w internecie.

Sprawa przyciągnęła tak dużą uwagę, ponieważ rozmycie wyglądało całkowicie poważnie, jakby krowa musiała pozostać poza zasięgiem opinii publicznej albo chciała uniknąć kłopotów za pojawienie się w Street View bez zezwolenia.
Google wyjaśniło później, że jego automatyczna technologia rozmywania twarzy poszła trochę za daleko. System został zaprojektowany do wykrywania ludzkich twarzy, ale tym razem coś mu się pomyliło i uznał, że ta krowa również zasługuje na anonimowość.

Najlepsze jest to, że sama firma podchwyciła żart w mediach społecznościowych, bo sytuacja była zbyt absurdalna, by traktować ją poważnie. Ostatecznie, jeśli krowa chciała żyć incognito, Google zrobiło swoje.
No cóż… nikt nie będzie mógł powiedzieć, że nie uszanowano jej bydlęcego bezpieczeństwa.
