Doña Valentina nie zadzwoniła po nikogo. Kiedy znalazła istotę wśród swoich martwych zwierząt, podjęła decyzję, której niewielu odważyłoby się choćby rozważyć: skonfrontować się z nią własnymi rękami.

Według jej relacji, wyemitowanej przez program Telemundo Al Rojo Vivo pod koniec maja 2026 roku, spotkanie nie zakończyło się wyłącznie na jej korzyść: stworzenie również ją zaatakowało. Opisuje ten moment z precyzją wymykającą się wszelkim zwyczajnym kategoriom, bez wahania i nie cofając ani jednego słowa. Nie ma potwierdzonego nazwiska, wieku ani dokładnego miejsca, w którym to się wydarzyło, ale ta relacja pozostaje spójna w sposób, który wywołuje debatę, odkąd nagranie zaczęło krążyć.
To, co sprawia, że ten przypadek trudno zignorować, to nie słowo „pozaziemski”, lecz obraz wiejskiej kobiety, która samotnie i bez wahania ruszyła za czymś, co — według niej — nie należało do tego świata. Cokolwiek zobaczyła tamtej nocy, Doña Valentina nie uciekła.
