Haaland, Haaland i jeszcze więcej Haalanda. Norweski napastnik zalewa media społecznościowe. Zdjęcia, statystyki, filmy z jego sportowymi wyczynami: wszystko jest mile widziane, jeśli ma związek z uroczym Erlingiem. Tym razem trafia do nas dziwna historia. Czary, czarna magia? Bardziej przesąd. A może nawyk, który stał się rutyną i do którego złotowłosy młodzieniec się przywiązał.

Okazuje się, że Erling robi w nocy coś dziwnego. Gdyby ktoś zakradł się do jego łóżka i odsunął kołdrę, odsłaniając jego ciało, zobaczylibyśmy coś więcej niż olbrzyma z mgieł: na materacu leżałyby piłki futbolowe. Dobrze słyszeliście.

„Haaland, przyznaj się, dlaczego!” — chcielibyśmy mu powiedzieć. Cóż, ktoś postanowił go o to zapytać i ujawnił powód jego osobliwego zachowania.

Okazuje się, że ma zwyczaj spania z oficjalnymi piłkami meczowymi z meczów, w których udaje mu się strzelić hat-tricka (trzy gole lub więcej).
W czasach gry w Red Bull Salzburg (jego klubie w Austrii) napastnik zabierał te piłki do łóżka, gromadząc ich nawet do pięciu naraz, by z nimi spać.

Opisywał je jako swoje „dziewczyny” i traktuje je jak niezwykle cenne osobiste trofea za swoją skuteczność strzelecką. Dość dziwny nawyk albo przesąd. Ale taki właśnie jest Haaland. Autentyczność gwarantowana.
