„Lubię marnować łatwe okazje i strzelać te trudne” — tymi słowami Ferran Torres odpowiedział na tygodnie krytyki dotyczącej braku goli podczas Pucharu Świata.

Napastnik z Foios raz znajdował się w wyjściowym składzie Luisa de la Fuente, a raz poza nim, kwestionowany przez prasę i połowę kraju. Aż nadszedł finał z Argentyną.

Tam wykończył akcję lewą nogą, umieścił piłkę przy bliższym słupku i dał Hiszpanii tytuł mistrza świata. W strefie mieszanej, rozmawiając z DAZN, nie gryzł się w język: „Lubię, gdy trochę mnie krytykują, żebym potem mógł uciszyć tych ludzi.”
Powiedział, że gol był „wisienką na torcie” turnieju, który rozpoczął się wśród wątpliwości, oraz że nie zdał sobie sprawy z tego, czego dokonał, dopóki nie przytulił swojej rodziny.
