Daniel Crago, 32, schodził szlakiem Grinnell Glacier Trail w Glacier National Park, gdy grizzly pojawił się zaledwie 4 metry od niego. Zrobił to, czego go nauczono: ostrzegł zwierzę. To na nic się nie zdało.

Niedźwiedź wbił zęby w jego prawe przedramię, zmiażdżył obie kości i przeciągnął go około 9 metrów w dół zbocza. Kiedy zdołał spojrzeć na swoją dłoń, bezwładnie zwisała. Po trzech operacjach — z czwartą już zaplanowaną i jedną kością zrekonstruowaną przy użyciu tkanki od dawcy — grozi mu dług, który już przekracza $20,000 za sam helikopter ratunkowy.

Niektórzy mówią, że park powinien zamknąć te szlaki: w tym samym miesiącu inny turysta pieszy zginął w ataku niedźwiedzia w tej samej okolicy. Inni odpowiadają, że dzicz jest właśnie tym — dziczą — i że ryzyko jest częścią wchodzenia w nią. 🐻 Czy problemem jest brak ograniczeń, czy indywidualna odpowiedzialność tych, którzy wybierają te szlaki?
