Plany były precyzyjne: 84-metrowy komin dawnej elektrowni Mad River miał runąć na wschód. Jednak gdy zdetonowano ładunki wybuchowe, wieża zachwiała się i zawaliła na południowy wschód, zaskakując wszystkich obecnych. 83-letnia konstrukcja uderzyła w dwie linie energetyczne o napięciu 12,000 woltów oraz budynek z generatorem awaryjnym.

Widzowie uciekali w przerażeniu, gdy kable iskrzyły na ziemi. Około 4,000 odbiorców zostało bez prądu w rejonie Springfield, około 42 kilometrów na północny wschód od Dayton. Na szczęście nie odnotowano żadnych obrażeń.

„Mieliśmy wszystko zaplanowane. Wszystko zostało przeanalizowane… wszystkich nas to zaskoczyło” — powiedział Tim Suter, menedżer ds. relacji zewnętrznych w FirstEnergy. Lisa Kelly, prezes firmy wyburzeniowej, zauważyła, że przyczyną pomyłki było niewykryte pęknięcie po południowej stronie wieży. „Nikt nie lubi, gdy coś idzie nie tak, ale czasami są to rzeczy nieprzewidywalne” — podsumowała.

