Melissa Sloan ma 45 lat, mieszka w Powys w Walii i robi sobie około trzech tatuaży tygodniowo. Ma ich już ponad 800, także na twarzy. Dlatego nazywana jest „najbardziej wytatuowaną matką w Wielkiej Brytanii”.


Jak opowiedziała Daily Star, w grudniu 2022 roku nauczyciele nie pozwolili jej przyjść na szkolne przedstawienie bożonarodzeniowe jej dzieci. Twierdzi, że zasugerowali, by oglądała je z ogrodu za budynkiem, przez okno sali lekcyjnej.


Mówi też, że nie może znaleźć pracy, a gdy zakrywa tatuaże makijażem, ludzie traktują ją zupełnie normalnie.


Dla jednych to czysta dyskryminacja: matki nie powinno się wykluczać z życia szkolnego jej dzieci ze względu na wygląd. Inni uważają, że szkoła ma prawo chronić warunki, w jakich przebywa grupa małych dzieci.


Gdzie kończy się wolność człowieka do decydowania o własnym ciele, a zaczyna osąd szkoły?
