Jest takie powiedzenie, które podsumowuje wszystko: „Pieniądze przychodzą i odchodzą, a naklejki, których chcę, nie.” Tak powiedział kierowca Ubera, który stał się viralem w tym tygodniu po tym, jak na TikToku opublikowano film z jego udziałem. Jego propozycja była prosta, a jednocześnie całkowicie absurdalna w najlepszym możliwym sensie: jeśli miałeś którąś z trudnych do zdobycia naklejek z albumu Panini, mogłeś zapłacić za przejazd jedną z nich.

Te najbardziej pożądane na jego osobistej liście nikogo nie zaskakują: Messi, Cristiano Ronaldo, Mbappé, James Rodríguez i metalizowany herb Argentyny. To wcale nie jest błahy kaprys. Oficjalny album mistrzostw świata 2026, na turniej rozgrywany w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie, ma łącznie 980 naklejek, a jego skompletowanie może kosztować równowartość ponad 170 dolarów, jeśli wszystko pójdzie dobrze. Jeśli nie, to znacznie więcej.

Sprawa kierowcy pojawiła się obok innej, która równie mocno rozpaliła media społecznościowe: pewien użytkownik oferował naklejkę „double zero” w zamian za iPhone’a 17 Pro Max. Kolekcjonerska gorączka związana z mundialem ma tę dziwną zdolność zamieniania błyszczącego kawałka papieru w najcenniejszą rzecz twojego tygodnia. Ile byś oddał, żeby skompletować album?
