Tej 54-letniej kobiecie całkowicie zatrzymało się serce na parkingu supermarketu w Orewa w Nowej Zelandii.
Przypadkowa osoba nie wahała się i prowadziła resuscytację krążeniowo-oddechową aż do przyjazdu ratowników medycznych. Lekarze później powiedzieli jej rodzinie, że była, ich własnymi słowami, „technicznie martwa”, zanim udało im się ją ustabilizować. Kiedy walczyła o życie w karetce, jej samochód pozostał zaparkowany przed sklepem przez prawie sześć godzin. To wystarczyło, aby zautomatyzowany system firmy Smart Compliance Management wystawił jej mandat w wysokości niemal 50 dolarów za przekroczenie bezpłatnego 90-minutowego limitu.

Kiedy rodzina odwołała się, przedstawiając dokumentację medyczną, firma odmówiła anulowania kary i zaoferowała jedynie obniżenie jej do 18 dolarów za „koszty administracyjne”. Oburzenie opinii publicznej narastało, aż właściciel supermarketu wkroczył do sprawy, zapłacił grzywnę z własnej kieszeni i zażądał wyjaśnień. Dopiero wtedy firma ustąpiła, anulowała karę i przeprosiła. Kobieta wraca już do zdrowia w domu, nieświadoma, że niemal obciążono ją opłatą za to, że umierała.
