Kristina Moore odziedziczyła swój rodzinny dom w Baltimore po śmierci ojca. W kwietniu znalazła zawiadomienie przyklejone do drzwi. Jeśli nie zapłaci $228,000 w ciągu 45 dni, woda zostanie jej odcięta.

Problem polega na tym, że dług nie należy wyłącznie do niej. 37 domów w okolicy, należących do stowarzyszenia Springwood Estates, korzysta z jednego licznika podłączonego do jej adresu. Każda rodzina oblicza i wpłaca swoją część do HOA, które z kolei miało przekazywać te pieniądze miejskiemu Departamentowi Robót Publicznych. Coś w tym łańcuchu zawiodło i teraz Moore jest jedyną osobą pociąganą do odpowiedzialności przez władze.

„Myślałam, że zapłata nie będzie moją odpowiedzialnością” — powiedziała Moore, dodając, że odkryła nawet, iż nie może sprzedać nieruchomości, dopóki cały dług nie zostanie spłacony. Udało jej się już uzyskać plan spłat, ale ostrzeżenie o odcięciu wody pozostanie aktywne aż do zapłaty ostatniego centa. Jej sąsiedzi są równie zdezorientowani jak ona: „To w ogóle nie ma sensu” — powiedział jeden z nich. Tymczasem Moore wciąż powtarza, że czuje się opuszczona przez miasto, w którym pracuje.

