Jordy uderzył w okno i upadł na ziemię, osłabiony i zdezorientowany.


Tigris nie zastanawiała się ani chwili: pobiegła po nasiona i klatkę transportową, a następnie zabrała go prosto do weterynarza.
Tam otrzymał leki na odniesione obrażenia i pasożyty, którymi był zarażony. W miarę jak dochodził do siebie, Tigris odkryła coś, co miało zmienić wszystko: gołąb trwale stracił wzrok w lewym oku.


Początkowy plan był prosty: wypuścić go, gdy tylko wyzdrowieje. Ale ptak z ograniczonym wzrokiem nie przeżyłby długo na wolności, narażony na drapieżniki, które zauważyłby zbyt późno.


Tigris i jej mąż podjęli decyzję, na którą niewiele osób zdecydowałoby się w przypadku gołębia: zbudowali dwupiętrową drewnianą klatkę, wypełnili ją zabawkami i wygodnym gniazdem oraz otworzyli drzwi swojego mieszkania, aby mógł swobodnie je poznawać.
Jordy już nigdy nie był sam.
