Katelynn Lane szła wzdłuż strumienia łososiowego w pobliżu Bells Flats na Alasce, gdy jej drogę przeciął niedźwiedź kodiacki z młodymi.

Próbowała wszystkiego, czego uczą zasady bezpieczeństwa: robiła hałas i nie ustępowała. Nic to nie dało. Niedźwiedzica ruszyła naprzód i zaatakowała ją. Jej pies Vesper zapewnił jej potrzebne sekundy, szczekając i odwracając uwagę zwierzęcia — wystarczająco dużo czasu, by Lane mogła wspiąć się po zboczu. Jednak niedźwiedzica wróciła i chwyciła ją za prawą nogę, gdy Lane leżała na plecach, ze stopami skierowanymi w stronę zbocza.

Tam, bez większego namysłu, zrobiła to, czego nauczyła się podczas treningów jiu-jitsu: zablokowała atak jedną nogą, a drugą uderzyła zwierzę prosto w pysk. Niedźwiedzica wycofała się wraz z młodymi. Całe spotkanie trwało zaledwie trzy minuty, a Lane przez cały czas pozostawała na wideorozmowie z ojcem. Skończyło się na głębokich siniakach i zadrapaniach na obu nogach, ale przeżyła — i już planuje ponownie wybrać się na spacer z Vesperem, tym razem z dzwonkami odstraszającymi niedźwiedzie.

