Nic w życiu Lany Del Rey nie wydaje się przypadkowe, nawet sposób, w jaki poznała miłość swojego życia. 🐊

Piosenkarka, słynąca z przekształcania nostalgii i hollywoodzkiego blasku w piosenki, które każdy odbiera jak własne, spotkała Jeremy’ego Dufrene’a podczas rejsu łodzią po bagnach Luizjany w USA. Bez kamer, bez sceny, tylko woda i dzika natura.

Od „Born to Die” po dziś dzień Lana zbudowała całą karierę wokół tajemnicy. Okazuje się jednak, że jej najbardziej prawdziwa historia miłosna nie ma w sobie nic filmowego: jest prosta, niespodziewana i szczera. Może właśnie dlatego tak dobrze się sprawdza. 💛

