Lisette Lee nazywała siebie „koreańską Paris Hilton”. Twierdziła, że jest dziedziczką Samsunga, byłą modelką Vogue i absolwentką Harvardu, a nawet mówiła, że doprowadziła samą Paris Hilton do płaczu w Buckley School.

Nic z tego nie było prawdą. Za fioletowym Mercedesem, dwoma Bentleyami i apartamentem za 1,2 miliona dolarów w West Hollywood Lee prowadziła siatkę, która czarterowała prywatne samoloty z Los Angeles do Ohio, załadowane marihuaną. Kolacje sushi, gry w prawdę czy wyzwanie oraz kokaina były idealną przynętą, by rekrutować własnych znajomych jako kurierów, obiecując im fałszywe posady w Samsungu.
Policja znalazła w jej torbie ponad 225 kilogramów narkotyków owiniętych plastikiem oraz 6.500 dolarów w gotówce. Fałszywa dziedziczka trafiła za kratki, a jej fantazyjne imperium upadło w jednej operacji.


