

Irvin Koch ma 103 lata i nadal serwuje piwo w piwnicy swojego domu.
Mieszka w Pasadenie w stanie Maryland, tuż za Baltimore. W 1963 roku kupił dom nad wodą, w którego piwnicy już znajdował się bar, i od tamtej pory nie przestał za nim stać. To ponad sześć dekad za barem. Według wielu źródeł czyni go to najstarszym barmanem na świecie.
Nie ma tam ustalonego grafiku: Irv otwiera bar, gdy przychodzi pierwszy klient, i zamyka go, gdy wychodzi ostatni. Światła są przyćmione, drinki tanie, szafa grająca zwykle włączona, a płatności przyjmowane są wyłącznie gotówką. Koch, weteran II wojny światowej, obsługuje bar, sypiąc błyskotliwymi żartami i uśmiechając się półgębkiem.


Dom zbudowano w 1912 roku, czterdzieści lat przed tym, jak hrabstwo przyjęło pierwsze przepisy dotyczące zagospodarowania przestrzennego. Dziś taki bar nie dostałby pozwolenia. Istnieje, bo był tu, zanim pojawiły się przepisy, i pozostanie tu, dopóki Irvin nie zdecyduje inaczej.
