Arvin Curangcurang ma 6 lat i chodzi do drugiej klasy w Barangay Cabatang, wiosce w Alicia, w prowincji Bohol na Filipinach.

Kiedy zajęcia przeniosły się do internetu, jego rodzina odkryła, że w domu nie ma zasięgu. Szukali w okolicy, aż znaleźli jedyne pobliskie miejsce, gdzie można było złapać zasięg danych komórkowych: szczyt wzgórza pośrodku pola ryżowego, około 600 metrów od domu. Zbudowali tam mały domek na drzewie, z którego chłopiec łączy się z klasą. Ale nawet tam połączenie jest dalekie od idealnego. Jego ciotka Giecel powiedziała, że gdy zasięg jest dobry, Arvin może się skupić; kiedy połączenie się urywa, gubi się i nie rozumie, co się dzieje, bo zajęcia zostają przerwane.

Arvin mówi, że będzie próbował dalej. Prosi tylko o to, by pewnego dnia dotarł do niego stabilny zasięg, żeby mógł słyszeć kolegów z klasy i nauczyciela. W tym przypadku biurkiem jest gałąź, a dostęp do edukacji zależy od kilku kresek zasięgu.

