Mar Galcerán miała 18 lat, gdy postanowiła wstąpić do partii politycznej. Niewiele osób w nią wierzyło. Miała zespół Downa i, zdaniem wielu, ta droga nie była dla kogoś takiego jak ona.

Mimo to nie zrezygnowała. Przez ponad dwadzieścia lat pracowała jako urzędniczka państwowa w Walencji w Hiszpanii, a przez cztery lata przewodniczyła Asindown, stowarzyszeniu wspierającemu rodziny z dziećmi z tym schorzeniem.
Krok po kroku budowała sobie miejsce w Partido Popular, aż w maju 2023 roku znalazła się na 20. miejscu listy w wyborach regionalnych.
We wrześniu złożyła ślubowanie w Les Corts Valencianes i w wieku 45 lat została pierwszą parlamentarzystką z zespołem Downa w historii Hiszpanii — a być może całej Europy.
Nie wszyscy przyjęli ją oklaskami. „Są ludzie, którzy uważają, że nie jestem zdolna”, powiedziała „The Guardian”, „ale są to ludzie, którzy mnie nie znają ani nie znają mojej historii”.
Woli patrzeć w przyszłość: chce, by postrzegano ją jako osobę, a nie wyłącznie przez pryzmat jej niepełnosprawności.


