Matka pozwoliła, by jej 5-letni syn sam poszedł do pobliskiego stawu, i trafiła na 7 lat do rejestru sprawców przemocy wobec dzieci

Por Josefina Reyes
10 September, 2026

Karyann Parkinson ma pięcioro dzieci i była w ósmym miesiącu ciąży, gdy pozwoliła Samuelowi, który miał 5 lat, samodzielnie pójść do pobliskiego stawu, by zbierać gęsie pióra. Mieszkali w Ford’s Colony, zamkniętej, strzeżonej społeczności w Williamsburgu w Wirginii. Wyprawa: pół mili trasą, którą matka i syn wcześniej pokonywali razem.

Ochroniarz zatrzymał Samuela po tym, jak zaniepokojony sąsiad, widząc go samego, zadzwonił, by to zgłosić. Dwa tygodnie później Parkinson została aresztowana. Wymiar sprawiedliwości skazał ją za przyczynienie się do demoralizacji małoletniego, czyli wykroczenie, na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Prawdziwa kara przyszła jednak osobno: wpisano ją na siedem lat do stanowego rejestru przypadków krzywdzenia i zaniedbywania dzieci w Wirginii, co uniemożliwia jej wolontariat w klasie własnego syna, dopóki nie osiągnie on szóstej klasy.

Paradoks polega na tym, że w Wirginii obowiązuje prawo stworzone specjalnie po to, by chronić tego rodzaju decyzje rodziców. Parkinson już zapowiedziała, że złoży apelację, a rozprawę wyznaczono na 16 września. Tymczasem nosi etykietę, której żadna matka nigdy nie powinna być zmuszona wyjaśniać.

Puede interesarte