@shanghaii miał wszystko zaplanowane. Ogromny tatuaż na ramieniu, Puchar Świata i fraza „Meksyk mistrzem świata 2026” wyryta na zawsze w jego skórze. Zrobił go w połowie czerwca, tuż po zakończeniu pierwszych meczów fazy grupowej, w Brown Pride Tattoo Shop, z pewnością kogoś, kto już świętuje tytuł. 🐐🏆


Problem w tym, że piłka nożna nie czyta tatuaży. Meksyk przegrał 3 do 2 z Anglią na Estadio Azteca, w 1/8 finału, akurat wtedy, gdy tatuaż wciąż pachniał wazeliną. Nagranie z chwili, gdy go robił, znów zaczęło krążyć wszędzie, ale już nie jako obietnica: teraz jako dowód.

Media społecznościowe nie miały litości. Memy, kpiny, a nawet poważne dyskusje o tym, czy jego ślepa wiara nie przyniosła drużynie pecha. Ostatecznie tatuaż wciąż tam jest, nietknięty, przypominając mu każdego dnia, że piłka nożna i pewność siebie nie idą w parze. 😂⚽
