Michael Hewitt, 65-letni kibic Leeds United, opuścił swój dom w Leeds 20 czerwca, kierując się do Bostonu, by obejrzeć mundial. Miał przesiadkę w Barcelonie. Nigdy nie dotarł na mecz.
Zgubił telefon, ledwie postawił stopę w mieście, a wraz z nim bilety i wszelki kontakt ze światem zewnętrznym. Tymczasem w Anglii jego brat Gary rozpoczął poszukiwania, które ostatecznie zaangażowały Interpol, brytyjską ambasadę i hiszpańską policję. Dziesięć dni udręki, śledzenia transakcji bankowych i wiralowych postów z prośbą o pomoc w jego odnalezieniu.

A on? Pił sobie w barze, oglądając mecze Anglii, jak gdyby nigdy nic się nie stało. Został rozpoznany, zupełnym przypadkiem, przez brytyjskiego policjanta będącego na wakacjach, który również kibicuje Leeds i zobaczył jego koszulkę. Gary podsumował to, co czuł, gdy dowiedział się, że jest bezpieczny: chciał go jednocześnie przytulić i udusić.
