Bill Lindler wracał do domu, gdy zobaczył dym.
W garażu sąsiada w Hanahan w Karolinie Południowej znalazł szczeniaka pitbulla, który miał zaledwie trzy tygodnie i był uwięziony w płomieniach. Nie zastanawiał się ani chwili: wyciągnął go z ognia i prowadził resuscytację metodą usta-pysk, aż Jake znów zaczął oddychać. Jake miał poparzenia na ponad 70% ciała i przez wiele tygodni walczył o życie w klinice weterynaryjnej.
Kiedy jego rodzina nigdy po niego nie wróciła, Bill zrozumiał, że nie może już go oddać. Adoptował go, a Jake doszedł do siebie tak dobrze, że dziś mieszka w remizie strażackiej, gdzie ma własne legowisko i własną kurtkę. Został honorowym strażakiem i odwiedza szkoły, by uczyć dzieci zapobiegania pożarom.
Jego blizny nie opowiadają już historii tragedii. Opowiadają historię dwóch istnień, które uratowały się nawzajem.




