Mówią, że miłość nie zna harmonogramu ani daty w kalendarzu i najwyraźniej nie ma też za grosz zdrowego rozsądku, jeśli chodzi o wybór idealnego miejsca do wręczenia pierścionka zaręczynowego.
Pewien zakochany po uszy mieszkaniec Tabasco w Meksyku postanowił zerwać z tradycyjnymi normami. Dla niego migające neonowe światła, muzyka dudniąca na pełny regulator i atmosfera baru dla panów były idealną scenerią, by oświadczyć się pracownicy tego lokalu.
