
Nick Reiner, 32, jest oskarżony o zadźganie własnych rodziców, reżysera Roba Reinera i fotografki Michele Singer Reiner, w ich domu w Brentwood w Los Angeles w grudniu 2025 roku.
Wielka ława przysięgłych formalnie postawiła mu dwa zarzuty morderstwa oraz zarzut stalkingu, który mógł otworzyć drogę do kary śmierci. Jednak według biura prokuratora okręgowego hrabstwa Los Angeles ta możliwość została wykluczona. Powód jest niemal nie do zniesienia: Rob i Michele Reiner publicznie sprzeciwiali się karze śmierci, a ta zasada ostatecznie ochroniła mężczyznę oskarżonego o ich zabójstwo.

Nick nie przyznał się do winy w lutym 2026 roku i teraz może zostać skazany na dożywotnie więzienie bez możliwości zwolnienia warunkowego. Jego rodzeństwo, Romy i Jake, nadal śledzi sprawę, podczas gdy prokuratorzy podtrzymują decyzję, którą wielu uważa za ostateczną, okrutną ironię tej sprawy. Sprawiedliwość czy przywilej odziedziczony nawet po śmierci?
