Zanim zaczniesz liczyć i się pogubisz: tak, jej mąż zmarł 14 miesięcy wcześniej, a ciąża trwa około dziewięciu miesięcy. Jest jednak na to wyjaśnienie.
Sarah Shellenberger i jej mąż Scott marzyli o zostaniu rodzicami i zdecydowali się na zapłodnienie in vitro. W trakcie leczenia udało im się stworzyć zarodki, które zostały zamrożone, ale zanim mogli wspólnie spełnić to marzenie, on nagle zmarł na zawał serca w lutym 2020 roku.

Sarah postanowiła kontynuować plan, który stworzyli jako para, i wykorzystała jeden z tych zarodków. Pierwsza próba się nie powiodła, ale spróbowała ponownie, a potem otrzymała wiadomość, na którą tak długo czekała: była w ciąży.
“Nie mogłam w to uwierzyć” – wspominała, wracając myślami do tamtego momentu. W końcu, w maju 2021 roku, w wieku 40 lat, urodziła Hayesa, 14 miesięcy po stracie Scotta.
Jej mąż nie doczekał poznania ich maleństwa, ale syn, o którym oboje marzyli, mógł przyjść na świat dzięki jednemu z zarodków, które pozostawili zamrożone przed jego śmiercią.
