Hayden Panettiere miała 36 lat, gdy znaleziono ją martwą w mieszkaniu w Greenville w Karolinie Południowej.

Władze nie ustaliły przyczyny jej śmierci, ale wykluczyły oznaki przemocy.


Wcześniej, w 2015 roku, udzieliła wywiadu, w którym postanowiła powiedzieć na głos to, na co odważyło się niewiele aktorek. Po narodzinach córki Kai w grudniu 2014 roku — porodzie, po którym znalazła się na skraju śmierci, wymagając siedmiu transfuzji krwi i pilnej operacji — zdiagnozowano u niej depresję poporodową.


W programie ‘Live with Kelly and Michael’ ujęła to słowami: „Nie zdajesz sobie sprawy, jak szerokie jest spektrum, w którym można faktycznie doświadczyć depresji poporodowej. Kobiety muszą wiedzieć, że nie są same i że można to wyleczyć”.

Ta szczerość drogo ją kosztowała: Neutrogena zerwała z nią trwający dekadę kontrakt z powodu klauzuli moralności.
Depresja poporodowa dotyka 1 na 7 kobiet.
Hayden zdecydowała, że jej ból pomoże innym poczuć się mniej samotnie.
