Obecny selekcjoner Norwegii przeżył jeden z najtrudniejszych epizodów swojego życia 13 marca 2001 roku, gdy wciąż był piłkarzem i trenował z Kopenhagą. W trakcie treningu jego serce się zatrzymało i przez kilka minut nie dawał oznak życia.

Stale Solbakken miał wtedy 33 lata i otrzymał pomoc medyczną, zanim został przewieziony do szpitala. Według doniesień pozostawał nieprzytomny przez 26 godzin, a później odkryto, że urodził się z wadą serca. Po tym, jak przeżył, wszczepiono mu rozrusznik serca i musiał zakończyć zawodową karierę piłkarską.

Najbardziej szokujące było to, jaki wpływ ta sytuacja miała na jego rodzinę. Podczas gdy on walczył o powrót do zdrowia, jego bliscy już obawiali się najgorszego, a jego matka zaczęła nawet myśleć o pogrzebie. Dziś, w wieku 58 lat, prowadzi Norwegię na Mistrzostwach Świata 2026.

