Pamela Anderson nie potrzebowała ani kropli makijażu, by zatrzymać czas w Wenecji.


W wieku 59 lat wieczna gwiazda „Słonecznego patrolu” przeszła po czerwonym dywanie podczas gali amfAR w pomarańczowej satynowej sukni sięgającej podłogi, z pasującą szalą i blond włosami ułożonymi w luźne loki. Bez konturowania i szminki — tylko jej twarz, ta sama, która trzy dekady temu zahipnotyzowała cały świat, gdy biegła wzdłuż plaży w zwolnionym tempie.

I oto niespodzianka, której nikt się nie spodziewał: nie potrzebowała żadnej sztuczności, by pozostać kobietą, która zatrzymała Hollywood w miejscu. Od lat Pamela wybiera naturalną cerę zamiast makijażu na czerwony dywan, a w Wenecji po raz kolejny udowodniła, że ta decyzja jej nie przyćmiewa — przeciwnie, tylko ją umacnia. Bez filtrów wciąż pozostaje tą samą seksbombą co zawsze.
