Wiara może przenosić góry, ale zdecydowanie nie wydaje się poruszać fal morskich.
Samozwańczy „Afrykański Mojżesz” stał się pośmiewiskiem świata po tym, jak zgromadził setki wyznawców na plaży z biblijną obietnicą: rozdzieli wody tak jak w Księdze Wyjścia.
Ten „cud” zakończył się bolesną „epicką porażką”, gdy ogromna fala bezlitośnie go porwała, zostawiając go przemoczonego i uciekającego, by ratować życie, na oczach osłupiałego (i rozbawionego) internetu. Skrajny fanatyzm czy po prostu brak zdrowego rozsądku? 🤯🤔
