Prieta zaginęła 4 lipca. Przez dwa tygodnie jej właścicielka z East Palo Alto w Kalifornii szukała jej w każdym zakątku, nie mogąc jej znaleźć, a jednocześnie dźwigała ciężar niedawnej straty kilku bliskich członków rodziny. Kiedy ktoś zadzwonił pod numer 911 po tym, jak zobaczył małego psa pływającego bez przerwy w Zatoce San Francisco, nikt nie wyobrażał sobie, że to ona.

Strażacy z Menlo Park, policjanci z East Palo Alto oraz operator drona o imieniu Tom skoordynowali akcję ratunkową, używając lornetek i współrzędnych GPS. Wyciągnęli ją z wody wyczerpaną, owinęli kurtką i odkryli ranę na jej policzku, prawdopodobnie po ataku mewy.

Mikroczip zrobił resztę: w ciągu godziny Prieta znów znalazła się w ramionach swojej rodziny. Kilka tygodni później spotkała się ponownie z każdym ze swoich ratowników, aby podziękować im za to, co naprawdę jej zwrócili: odrobinę pocieszenia pośród żałoby.

