Carl poślizgnął się i zniknął w ciemnościach urwiska w hrabstwie Dickson w stanie Tennessee.

Jego właściciel, Grissom, miał go od pięciu lat. Nikt nie wiedział, czy wciąż żyje, dopóki sąsiad, Bert Echols, nie wziął drona i nie rozpoczął poszukiwań między 9 p.m. a 2 a.m. Znalazł go skulonego obok małej jaskini, około 120 stóp niżej, z niemal 200 stopami otwartej przestrzeni między nim a Jones Creek.

Dziewięciu ratowników z czterech jednostek straży pożarnej — Dickson, Ashland City, Charlotte i Harpeth Ridge — przygotowało system lin do ratownictwa wysokościowego, aby opuścić się do niego. Umieścili go w płóciennym worku i ostrożnie wyciągnęli do góry, jakby wiedzieli, że ten pies spędził siedemnaście godzin, czekając na kogoś, kto się nie podda. Gdy Grissom znów trzymał go w ramionach, nie potrafił powstrzymać łez. Czasami miarą miłości są godziny poszukiwań i ludzie gotowi zwisać z klifu dla psa, który do nich nie należy.

