Jéssica Viana miała 28 lat i pracowała w dziedzinie bezpieczeństwa pracy, gdy urodził się Matías. Szybko postawiono diagnozę: rdzeniowy zanik mięśni, choroba genetyczna, która atakuje neurony ruchowe. Tego dnia, choć jeszcze o tym nie wiedziała, zostawiła za sobą całą swoją karierę.

Matías nie może chodzić. Nie może jeść doustnie. Ma skoliozę i trudności z oddychaniem. Aby funkcjonować każdego dnia, potrzebuje sprzętu medycznego. Jéssica nauczyła się wykonywać u niego higienę płucną, zanim zrozumiała, dlaczego to działało.

Dlatego zapisała się na fizjoterapię. Cztery lata nauki, by oprzeć na teorii to, co już robiła własnymi rękami, i nabrać większej pewności, gdy terapie nie wystarczały.
W czwartek, 20 sierpnia, ukończyła studia w Gurupi, w południowym Tocantins w Brazylii. Szła w stronę sceny, gdy zobaczyła go na widowni: Matíasa, który miał 6 lat i na nią patrzył.

Zmieniła kierunek. Podeszła do niego i wręczyła mu dyplom, mówiąc: „Zrobiłam to dla ciebie”.
Sześć lat reorganizowania całego życia wokół diagnozy. Sześć lat bez własnego planu. Jéssica powiedziała, że czuła, iż „wygrywają razem”. Teraz chce wykonywać swój zawód i pomagać innym dzieciom w regionie, wykorzystując to, czego nauczyła się, opiekując się własnym synem.
Są dyplomy, które wiesza się na ścianie. Ten wręczono temu, dla którego istnieje.
