Przez 15 lat grupa wolontariuszy przekształcała wysypisko na Narodowym Uniwersytecie Rolniczym La Molina w Peru w schronisko dla porzuconych psów. Zainstalowali podłogi, ogrodzenia i kojce. Doprowadzili do ponad 100 odpowiedzialnych adopcji. Nigdy nie pobrali za to ani sola.

W tym tygodniu uniwersytet wyburzył tę przestrzeń. Bez wcześniejszego powiadomienia, według Huellas Molineras, kolektywu, który ją stworzył. Instytucja twierdzi, że istniało porozumienie w sprawie przeniesienia psów w ciągu dwóch miesięcy, ale wolontariusze temu zaprzeczają i już zażądali protokołu z tego rzekomego spotkania. Tymczasem nikt nie wyjaśnił, co stanie się z żywnością, lekami ani psami pozostawionymi bez schronienia.

Skarga stała się viralem, gdy urzędnik uniwersytetu, odpowiadając na pytania przedstawiciela kolektywu, powiedział: „Proszę nie robić mi przedstawienia”. To zdanie oburzyło studentów i użytkowników mediów społecznościowych, którzy teraz domagają się, aby UNALM wyjaśnił decyzję, która z dnia na dzień zniweczyła 15 lat pracy wolontariuszy.
