Heriverto Hernandez obudził się po 3 nad ranem w swoim mieszkaniu na poziomie ogrodu w Rogers Park w Chicago. Coś poruszało się po jego twarzy. „Poczułem je na twarzy i strząsnąłem je” — powiedział Fox32 Chicago. To były szczury, a jeden z nich go ugryzł.

Zdjęcia, które później udostępnił, pokazują opuchliznę wokół jednego oka i rany na czole. Musiał otrzymać pomoc medyczną, w tym szczepionkę przeciw wściekliźnie i antybiotyki, a kilka tygodni później nadal odczuwał podrażnienie oka. Według niego przez miesiące zgłaszał plagę, ale zarząd budynku niczego nie rozwiązał.

Hernandez jest jednym z ponad 60 lokatorów zrzeszonych w związku, którzy alarmują o szczurach i karaluchach w kilku lokalach. ARK Management, firma zarządzająca nieruchomością, twierdzi, że zainwestowała ponad 1.5 miliona dolarów w ulepszenia oraz że odrzucił on propozycję przeniesienia, a ponadto trwa wobec niego postępowanie eksmisyjne za niepłacenie czynszu przez osiem miesięcy. Prawnik lokatorów ujął to jasno: obowiązek utrzymania bezpiecznych warunków nie zależy od tego, czy jest się winien czynsz, czy nie.

