
Dawa Sherpa dotarł na szczyt Everestu w maju 2026 roku i podczas zejścia wyczerpał zapas dodatkowego tlenu w pobliżu Obozu 3, na wysokości około 7,500 metrów. To właśnie tam urywa się jego ślad. Przez sześć dni zespoły poszukiwawcze niczego nie znalazły. Jego żona, Damu Sherpa, mieszkająca w Katmandu, rozpoczęła obrzędy pogrzebowe. Rodzina już go opłakiwała.
To, co wydarzyło się w tym czasie, sprawia, że tę historię trudno pojąć: Dawa spędził około dwóch i pół dnia uwięziony w szczelinie lodowej. Przetrwał, żując śnieg i jedząc czekoladki, które miał w kieszeniach kurtki. Wydostanie się ze szczeliny było dla niego niemożliwe, dopóki lawina nie naniosła wystarczającej ilości śniegu, by mógł wspiąć się na powierzchnię. Następnie użył lin, które znalazł w okolicy, aby schodzić kolejne odcinki, i wędrował nocą w kierunku bazy, aż zauważono go, jak czołgał się przez zamarznięty wodospad jedenaście kilometrów od ostatniego miejsca, w którym ktokolwiek go widział.
Pemba Sherpa, dyrektor generalny 8K Expeditions, firmy koordynującej poszukiwania, określił to jako „prawdziwą samodzielną akcję ratunkową”. Dawa został ewakuowany śmigłowcem do szpitala w Katmandu, gdzie leczono go z powodu ciężkiego odwodnienia, odmrożeń i złamania. Znany jest również jako Hillary Dawa Sherpa, imię, które nosi na cześć himalaisty Edmunda Hillary’ego.
