Joseph Tillman usłyszał, że spędzi 20 lat w więzieniu, a potem wydarzyło się coś, czego nikt na tej sali sądowej się nie spodziewał.

Tillman, 50, potrącił Chucka Johnsona, 78, w 2024 roku, gdy ten jechał po jezdni na rowerze elektrycznym. Zgodnie z ustaleniami śledztwa przytoczonymi w relacji, prowadził pod wpływem podtlenku azotu i uciekł, nie udzielając ofierze pomocy. Przyznał się do winy w trzech przypadkach spowodowania śmierci w wypadku drogowym, a także do ucieczki z miejsca wypadku, złożenia fałszywego oświadczenia, prowadzenia pod wpływem alkoholu i niebezpiecznej jazdy. Przed ogłoszeniem wyroku przeprosił rodzinę.

Po rozprawie 7 sierpnia Regina Johnson, wdowa po ofierze, wstała z miejsca, przytuliła mężczyznę, który zabił jej męża, i wyszeptała mu do ucha, że mu wybacza. Według relacji ten gest zaskoczył nawet sędziego.

Nie wszyscy członkowie rodziny odebrali to jednak w ten sposób: córka ofiary odrzuciła objęcia matki, wyraziła swój żal i obwiniła Tillmana o tragedię.
