Jego rodzice chcieli go wystarczająco przestraszyć, aby zrozumiał, że jego decyzje mogą mieć konsekwencje, ale nigdy nie wyobrażali sobie, jak daleko posunie się ta nauczka. Liam Ashley miał 17 lat, gdy został aresztowany w Nowej Zelandii za serię stosunkowo drobnych przestępstw. Jego rodzice mogli wpłacić za niego kaucję, ale postanowili tego nie robić, mając nadzieję, że krótki pobyt w areszcie skłoni go do zmiany postępowania.
Problem pojawił się podczas jego transportu. Mimo że Liam był nieletni, umieszczono go w tym samym przedziale pojazdu do transportu więźniów co George Charlie Baker, dorosły więzień uznawany za niebezpiecznego i mający na koncie akty przemocy.

Podczas podróży Baker zaatakował nastolatka. Liam doznał krytycznych obrażeń i zmarł następnego dnia w szpitalu. To, co miało być krótkim doświadczeniem, które odciągnęłoby go od przyszłych problemów, ostatecznie przerodziło się w tragedię, której jego rodzice nigdy nie mogli cofnąć.
Sprawa wywołała oburzenie w Nowej Zelandii i podała w wątpliwość system wykorzystywany do transportu więźniów. Śledztwa wskazały na poważne uchybienia, zwłaszcza dlatego, że dopuściły one do tego, by bezbronny młody człowiek podróżował w zamknięciu obok niebezpiecznego dorosłego więźnia. Jego śmierć ostatecznie doprowadziła do zmian w procedurach transportu więźniów.
Jego rodzice postanowili nie chronić go przed konsekwencjami jego czynów, ponieważ wierzyli, że w ten sposób mogą zabezpieczyć jego przyszłość. Nie wzięli jednak pod uwagę tego, że system odpowiedzialny za jego ochronę ostatecznie narazi go na niebezpieczeństwo.
