Zrobił(a)byś sobie tatuaż imitujący siniaka?
Brzmi jak żart, ale to prawdziwy trend. Tak zwane „tatuaże imitujące siniaki” naśladują ślady po uderzeniu — mieszankę fioletów, różów, zieleni i żółci, jakby skóra dopiero co przyjęła cios. Niektóre są abstrakcyjne, inne mają kształt serca, a jeszcze inne wyglądają jak uraz, który pojawił się dziś rano.


Trend nabrał rozmachu dzięki pracom kilku tatuatorów, zwłaszcza z Korei Południowej, i obecnie krąży w internecie. Jak podaje Dazed, kryje się za nim pewien intrygujący pomysł: dostrzec piękno w czymś, co zwykle próbujemy ukryć.
Dla niektórych artystów siniak łączy ból i powrót do zdrowia. Dla innych jego nieprzewidywalne kolory i kształty są czystą inspiracją. A niektórzy szukają czegoś jeszcze dziwniejszego: chcą utrwalić na zawsze coś, co z natury zawsze w końcu znika.
