W marcu 2013 roku Jeffrey Bush, 36-letni mężczyzna, spał w swojej sypialni we wczesnych godzinach porannych, gdy ziemia nagle się zapadła i wciągnęła go do ogromnego zapadliska, które otworzyło się pod jego łóżkiem. Rozpaczliwe krzyki zaalarmowały jego rodzinę.

Jego brat, Jeremy Bush, pobiegł mu na pomoc, a nawet wskoczył do dziury w nadziei, że go uratuje. Jednak ziemia nadal się osuwała, a służby ratunkowe musiały go wyciągnąć, zanim on również został uwięziony.

Lej miał ponad 15 metrów głębokości, co sprawiało, że każda akcja ratunkowa była niezwykle niebezpieczna. Po kilku próbach władze uznały, że odzyskanie Jeffreya jest niemożliwe. Jego szczątków nigdy nie odnaleziono.

