Pete ma rok, boi się głośnych dźwięków i ledwo zna Nowy Jork. 14 maja, podczas spaceru ze swoim właścicielem na Brooklynie, zerwała mu się smycz. Każdy pomyślałby, że taki pies zgubi się na zawsze pośród hałasu i nieznanych ulic.
Pete nie zawahał się. Przebiegł prawie milę (1,6 kilometra), omijając miejski chaos, aż dotarł do szklanych drzwi Pooch Play and Stay, swojego stałego psiego żłobka. Tam usiadł i czekał samotnie, aż Grace Bodkin, menedżerka, zobaczyła go przez szybę i wpuściła do środka.
Wykąpała go, ponieważ przybył cały w błocie, zadzwoniła do jego właścicieli, a potem zabrali go do weterynarza: tylko kilka drobnych zadrapań. Następnego dnia Pete wrócił do psiego żłobka, jakby nic się nie stało. Kilka tygodni później zdobył tytuł „Psa Tygodnia” na Instagramie, a nagranie z jego samotnego przybycia już obiega świat.
