Widzimy tak wiele zdjęć celebrytów z całkowicie gładką skórą, że czasem zaczynamy wierzyć, iż twarz powinna właśnie tak wyglądać. Bez porów, bez zmarszczek, bez błyszczenia, bez tekstury, jakby ludzka twarz miała wyglądać jak permanentny filtr.
Ale kamera HD pokazuje to, co oświetlenie, edycja i retusz zwykle ukrywają: pory, zmarszczki mimiczne, osadzający się makijaż, błyszczenie w niektórych miejscach i prawdziwą teksturę. Właśnie te rzeczy, które ludzie często próbują wymazać, mimo że są normalną częścią każdej skóry.


Tak było w przypadku zbliżeń Kylie Jenner, Angeliny Jolie, Rihanny, Jennifer Lopez, Kim Kardashian, Emmy Watson i innych celebrytów. I nie ma nic złego w tym, co pokazują. To nie są wady ani oznaki zaniedbania, tylko prawdziwe twarze oglądane ze zbyt bliska.


W gruncie rzeczy może dziwne nie jest to, że widzimy ich pory czy zmarszczki, lecz to, że tak bardzo przyzwyczailiśmy się do wyretuszowanej skóry, iż normalna twarz wydaje nam się czymś godnym wiadomości. Nawet najbardziej podziwiane kobiety na świecie mają teksturę skóry, mimikę, oznaki zmęczenia, błyszczące miejsca i makijaż, który nie zawsze wygląda idealnie pod tak bezlitosną kamerą.


Skóra ma teksturę, porusza się, zmienia się i pokazuje to, przez co przeszliśmy. A dostrzeganie tego u celebrytów nie powinno służyć do ich wyśmiewania, lecz do przypomnienia sobie czegoś bardzo prostego: to, co prawdziwe, też jest w porządku.
