Jordyn Pollack przez lata szukał siebie w ciele, które wydawało mu się obce.


Dorastał w latach 90., kiedy poza żartami w filmach niemal nie było reprezentacji osób transpłciowych. Mimo to znalazł siłę, by rozpocząć tranzycję: terapię hormonalną, operacje afirmujące płeć i powolną drogę, którą sam opisuje jako żmudną, ale wartą każdego kroku.
Dziś jest żonaty, nie do poznania w porównaniu z tym, kim był wcześniej, i przekonany o czymś prostym: życie jest jednorazową szansą i zasługuje na to, by przeżyć je w zgodzie z własną prawdą. Dlatego nadal dzieli się swoją historią, choć nie każdy chce jej słuchać. 🏳️⚧️
