Pewne dziecko stało się viralem, bo urodziło się ze „szczęśliwą płetwą” albo „aleta de la suerte”, jak wiele rodzin nazywa niektóre różnice w budowie kończyn. To przezwisko trochę przywodzi na myśl Nemo, małą rybkę z filmu, która też miała mniejszą płetwę… i już wiemy, jak to na nas wszystkich podziałało.
W jego przypadku chodzi o symbrachydaktylię prawej dłoni, schorzenie występujące w około 1 na każde 30 thousand do 40 thousand urodzeń. Jego mama, Claire, dowiedziała się w czasie ciąży, że jej syn Ronan urodzi się w ten sposób, ale badania potwierdziły, że jest zdrowy.

I oczywiście, chociaż dla każdej rodziny taka wiadomość może na początku budzić lęk, oni postanowili spojrzeć na to z innej perspektywy. Nie jako na coś, czego mu brakuje, ale jako na wyjątkową część niego samego.
Dalecy od postrzegania tego jako czegoś złego, Claire i jej mąż powiedzieli, że zakochali się w tym, jak wyjątkowy jest ich syn, i w tej małej różnicy, która już czyni go rozpoznawalnym. Dla nich jego „aleta de la suerte” go nie ogranicza: to po prostu część jego historii.

Teraz mają nadzieję patrzeć, jak rośnie, przystosowuje się i podbija świat na swój własny sposób. Bo jeśli Nemo czegoś nas nauczył, to tego, że inna płetwa nie powstrzymuje cię przed zajściem daleko.
