Ariana Grande wróciła na scenę z Eternal Sunshine, po siedmiu latach bez pełnej trasy koncertowej. To był powrót, na który jej fani czekali, zwłaszcza że wielu chciało znów zobaczyć ją na żywo, śpiewającą piosenki z jej nowej ery i ponownie łączącą się z publicznością po tak długim czasie.
Ale powrót, którego wielu oczekiwało ze względu na muzykę, ostatecznie przybrał inny obrót. Po jej występie w Oakland kilka nagrań zaczęło krążyć w mediach społecznościowych i wiele spojrzeń od razu skierowało się na jej obecny wygląd. Niektórzy fani powiedzieli, że wyglądała „ekstremalnie chudo”, „krucho”, a nawet jak „skóra i kości”, i szybko pojawiły się pytania o jej zdrowie.

To nie pierwszy raz, kiedy coś takiego się dzieje. Ariana od lat otrzymuje komentarze na temat swojego ciała, zarówno wtedy, gdy wyglądała inaczej, jak i teraz. W rzeczywistości przy innych okazjach sama prosiła ludzi, by przestali komentować ciała innych osób, bo nigdy nie wiadomo, przez co ktoś przechodzi za obrazem lub krótkim nagraniem.
Byli też tacy, którzy prosili ludzi, żeby trochę spuścili z tonu. Kilku użytkowników zwróciło uwagę, że nagranie z koncertu, z oświetleniem, kątami i ruchem, nie wystarcza, by wyciągać wnioski o czyimś zdrowiu. Tym bardziej gdy chodzi o artystkę, która jest nieustannie pod lupą.

Jak dotąd ani Ariana, ani jej zespół nie odpowiedzieli na komentarze, a daty trasy wciąż są realizowane zgodnie z planem. Jedyne, co jest jasne, to to, że jej powrót na scenę miał dotyczyć muzyki, ale internet po raz kolejny zrobił to, co zawsze robi sławnym kobietom: patrzył na ich ciała, zanim posłuchał tego, co robią.
Obejrzyj wideo:
